
W Magazynie PGE Ekstraliga prezes spółki Ekstraliga Żużlowa, Wojciech Stępniewski, został poproszony o komentarz do sytuacji wokół transmitowania meczów oraz oglądalności speedwaya w minionym roku. Prowadzący program, red. Mateusz Puka, przypomniał najistotniejsze fakty, na czele z rezygnacją potężnej stacji Eleven Sports z dalszego transmitowania meczów żużlowych. "Jedenastka" nie będzie dłużej ubiegać się o sublicencję. Według źródeł niepotwierdzonych, uznali, że ligowy speedway interesuje coraz mniejszą grupę telewidzów.
- Nie usłyszałem wprost takiej opinii wyrażonej przez Eleven, ale nie mogę wnikać w kulisy handlowych negocjacji pomiędzy Canal+ a Eleven. W konkursie ofert u nas zawsze startował tylko jeden oferent - stacja Canal+. Eleven dogadywało się później z C+ i kupowało sublicencję. W kontrakcie telewizyjnym nie ma żadnego punktu mówiącego o konieczności wyrażania zgody przez spółkę Ekstraliga Żużlowa na dobranie sobie sublicencjobiorcy - zdradził Stępniewski.
Nie zgodził się też, że ogólny trend jest spadkowy, a kibice żużla coraz częściej rezygnują ze śledzenia rywalizacji. Nawet po tym, jak prowadzący program przypomniał:
- Był długi czas, gdy Ekstraliga chwaliła się, że to wszystko rośnie. Jednak od dwóch lat to się skończyło, są spadki oglądalności. I to dosyć duże, bo mówimy o tym, że coraz częściej zdarzają się mecze z oglądalnością poniżej 100 tysięcy, co wcześniej było nie do pomyślenia. Zeszłoroczny finał (Sparta - Motor, dop. red.) oglądało 90 tys. ludzi. Tegoroczny "finał marzeń" Motor - Apator, trudno sobie lepszy wymarzyć, obejrzało 193 tysiące kibiców...
- Analizował pan te dane, czy tylko zapoznał się z "suchymi" faktami? - zaczął od postawienia kluczowego, według niego, pytania szef ligi. - Ja tylko przypomnę, że aktualny kontrakt był przeskokiem trzykrotnym, jeśli chodzi o kwotę licencyjną, jaką zapłaciła telewizja. Canal+ w tej umowie zagwarantował sobie prawo do przesunięcia żużla z pakietu podstawowego do pakietu premium. Pakiet "basic" (podstawowy) ma zasięg odbiorców ok. trzymilionowy, to te słynne "gniazdka". Pakiet premium to ten z punktu widzenia finansowego najdroższy dla stacji, która uznała, że skoro płaci znacznie więcej, to liczy na to, że kibice będą w stanie dorzucić się, przynajmniej częściowo, do tej licencji. Canal+ Sport w porównaniu do Canal+ Sport5, czyli dawny nSport, to jest różnica przynajmniej połowy zasięgu technicznego.
- I rzeczywiście, wtedy mieliśmy średnią oglądalność rzędu 150-160 tysięcy, teraz są to okolice stówy z małym "haczykiem", kiedy jesteśmy w pakiecie premium. Tylko i wyłącznie to. Gdyby był spadek zainteresowania, to widoczny byłby również w Eleven. A w Eleven nie spadliśmy. Od czterech - pięciu lat ta średnia była podobna, zgodna z zasięgiem technicznym stacji - podał ważny argument działacz.
- Układa pan pytania pod tezę - zarzucił chwilę później redaktorowi prowadzącemu, gdy ten zauważył, że poza zasięgiem, przyczyny malejącej liczby tyle widzów mogą być bardziej złożone, przypominając przy tym wiele meczów z czerwca i lipca, z końcówki rundy zasadniczej, które kończyły się pogromami, a zwycięzca był znany długo przed meczem. "Policzyłem sobie, mieliśmy 17 na 56 meczów, w których wynik był niewiadomą".
- Mecz Realu czy Barcelony potrafi obejrzeć 500 - 600 tysięcy ludzi, a następnego dnia jest kolejny mecz La Liga, który ogląda 30 tysięcy. No i...? - zapytał retorycznie Stępniewski.
* * *
A jaka jest wasza opinia? To w końcu wy, kibice, utrzymujecie spółkę Ekstraliga i cały biznes pod nazwą #polskiżużel, wy kupujecie abonamenty płatnych telewizji, to wasza milionowa liczba powoduje, że bogate spółki chcą sponsorować rozgrywki, a Canal+ decyduje się płacić trzy razy więcej za telewizyjne prawa. Ma rację boss z Torunia, że to tylko kwestia techniczna, czy są też inne powody, wskutek których masowy odbiorca coraz częściej zastanawia się, czy swoich pieniędzy nie wydać na coś innego niż produkt spółki Ekstraliga?





Tygodniowy wykaz transmisji TV
